Było gdzieś po dziesiątej, kiedy Andy
zaparkowała samochodem obok miejsca zbrodni. Szczerze mówiąc nie była
zadowolona, że w dzień wolny, kiedy miała w planie spędzić trochę czasu z
synem, wyciągają ją do pracy. Trzaskając drzwiami swojego czarnego SUV'a, dostrzegła
idącego w jej stronę jednego z policjantów. Jak zwykle ubrany w garnitur i te
jego słynne okulary przeciwsłoneczne. Lekki zarost dodawał mu uroku. Był bardzo
przystojny przez co nie raz bywał oblegany przez kobiety.
- Dzień dobry!- krzyknął z połowy
drogi.
- Witam detektywie Simons.- odpowiedziała
ze sztucznym uśmiechem. Zgrywała miłą, ale otwarcie nie przepadała za tym
gościem. Tym bardziej, że znany był z arogancji i chamstwa, którego nigdy za
wiele w tej robocie. Kątem oka spostrzegła, że jej asystent niezdarnie próbuje
utrzymać w biegu wszystkie dokumenty, jakimi miał obłożone ręce. Na samym
szczycie teczek ujrzała kawę, którą zawsze z rana miał dla niej zakupioną.
- Pani doktor, czy uraczy nas pani swoją
obecnością na miejscu zbrodni?- zapytał detektyw bezczelnie się uśmiechając.
Jego pewność siebie była irytująca, ale ze względu na to, że sama dobrze
jeszcze się nie odnalazła w tym otoczeniu, wolała trzymać język za zębami.
- Oczywiście detektywie.- mruknęła. W tym
czasie dołączył do nich jej asystent. Zdyszany podał jej kubek z kawę
promiennie się uśmiechając. - Aron, odłóż to proszę do mojego samochodu.-
powiedziała uprzejmie wskazując na teczki które trzymał w rękach. W jego
zielonych oczach malowała się wdzięczność. Potrząsnął lekko głową, a jego rude
włosy rytmicznie podskakiwały, jednocześnie opadając na piegowatą twarz. Pani
koroner wymijając gburowatego detektywa, z gracją podążyła w stronę zwłok. Zakładając
gumowe rękawiczki przekazała kubek z kawą jednemu z techników i pochyliła się
nad ciałem. Westchnęła cicho.
- Mamy jakieś dane?- spytała unosząc wzrok
na jednego z policjantów.
- Tak, laboranci znaleźli jej
legitymację szkolną. To Kate Anderson. Szesnaście lat. Mieszkała na Brooklynie.
Jej rodzice zgłosili zaginięcie dwa dni temu. Wyszła na imprezę i już nie
wróciła. - wyjaśnił mężczyzna.
- Dobrze, sprawdźmy co tutaj mamy-
powiedziała jakby sama do siebie. Zaczęła oglądać zwłoki. Dokładnie przyglądała
się każdym nieprawidłowością. Starała się zachować stuprocentowy
profesjonalizm, nawet wtedy, gdy pojawił się Simons i swoją obecnością zaczął
ją rozpraszać.
- Więc co mamy?- spytał podchodząc.
Przyniósł tym cień na ciało co skutecznie uniemożliwiło oględziny.
- Dziewczyna została pobita. Nie żyje od
jakiś dwudziestu czterech godzin. Na rękach widoczne są ślady walki. Biegła na
boso, na nogach są okaleczenia. Prawdopodobnie została uduszona, jednak
ostateczny werdykt wydam po sekcji zwłok. Bez tego nic nie mogę zagwarantować.-
mruknęła i unosząc się ściągnęła rękawiczki.- Czekam na ciało w prosektorium-
dodała odbierając swoją kawę.
- Skoro nie żyje od dwudziestu czerech
godzin to gdzie się podziewała przez wcześniejsze dwadzieścia cztery?- zapytał
wbijając wzrok w tylko sobie znany punkt.
- Tego już się sami musicie dowiedzieć.-
szepnęła kierując się w stronę samochodu. Szczerze było jej żal tej dziewczyny.
To było jeszcze dziecko w wieku jej syna. Nigdy nie chciałaby usłyszeć o
śmierci Matta.
Wsiadła do swojego samochodu, a obok niej zajął miejsce Eric Aron.
- Przygotujesz ciało do sekcji-
powiedziała odpalając silnik.- Musisz w końcu się wziąć za coś. Medycyna sądowa
to nie tylko wypełnianie dokumentów, a ty jako mój asystent, musisz się nauczyć
przebywać z trupami. Kiedy to opanujesz nauczę cię trzymać skalpel- dodała,
odjeżdżając z piskiem opon. Usłyszała tylko jak chłopak głośno przełyka ślinę.
Owww.. wyczuwam, że nieźle Ci idzie, co? Fajnie się czyta, nawet bardzo, a historia wciąga, takie coś ala CSI. :D Czekam na więcej <3
OdpowiedzUsuńO Dzizes, bo się zarumienię :D Pisze się świetnie. Zobaczymy co będzie dalej. Ale Andy się nie da! Coś ala CSI? Nie wiem, może. Wiesz, że lubię patologów itp. Więc postanowiłam stworzyć kogoś takiego, kogo polubię, a panią Madyson bardzo polubiłam <3
UsuńWitam!
OdpowiedzUsuńTrafiłam tu przypadkiem, ale postanowiłam zatrzymać się na dłuższą chwilę, no i nie żałuję ani chwili :) Opowiadanie jest świetne, lekko napisane. Widać, że piszesz o tym, co kochasz:) Zwracaj tylko uwagę na styl, a będzie jeszcze lepiej! :) Czekam na kolejną część i oczywiście zapraszam do siebie :)
http://whathappenedinlashouldstayinla.blogspot.com/
xoxox Rose :)
Dzięki za miłe słowa. Przyznam się, że czasami piszę na akord bo stawiam naprawdę duże odstępy czasowe między notkami. Staram się być na bieżąco, ale nie zawsze mi to wychodzi. Może za niedługo wrzucę część III :3
Usuń