czwartek, 22 sierpnia 2013

Część II

Było gdzieś po dziesiątej, kiedy Andy zaparkowała samochodem obok miejsca zbrodni. Szczerze mówiąc nie była zadowolona, że w dzień wolny, kiedy miała w planie spędzić trochę czasu z synem, wyciągają ją do pracy. Trzaskając drzwiami swojego czarnego SUV'a, dostrzegła idącego w jej stronę jednego z policjantów. Jak zwykle ubrany w garnitur i te jego słynne okulary przeciwsłoneczne. Lekki zarost dodawał mu uroku. Był bardzo przystojny przez co nie raz bywał oblegany przez kobiety.  
- Dzień dobry!- krzyknął z połowy drogi. 
- Witam detektywie Simons.- odpowiedziała ze sztucznym uśmiechem. Zgrywała miłą, ale otwarcie nie przepadała za tym gościem. Tym bardziej, że znany był z arogancji i chamstwa, którego nigdy za wiele w tej robocie. Kątem oka spostrzegła, że jej asystent niezdarnie próbuje utrzymać w biegu wszystkie dokumenty, jakimi miał obłożone ręce. Na samym szczycie teczek ujrzała kawę, którą zawsze z rana miał dla niej zakupioną.
- Pani doktor, czy uraczy nas pani swoją obecnością na miejscu zbrodni?- zapytał detektyw bezczelnie się uśmiechając. Jego pewność siebie była irytująca, ale ze względu na to, że sama dobrze jeszcze się nie odnalazła w tym otoczeniu, wolała trzymać język za zębami.
- Oczywiście detektywie.- mruknęła. W tym czasie dołączył do nich jej asystent. Zdyszany podał jej kubek z kawę promiennie się uśmiechając. - Aron, odłóż to proszę do mojego samochodu.- powiedziała uprzejmie wskazując na teczki które trzymał w rękach. W jego zielonych oczach malowała się wdzięczność. Potrząsnął lekko głową, a jego rude włosy rytmicznie podskakiwały, jednocześnie opadając na piegowatą twarz. Pani koroner wymijając gburowatego detektywa, z gracją podążyła w stronę zwłok. Zakładając gumowe rękawiczki przekazała kubek z kawą jednemu z techników i pochyliła się nad ciałem. Westchnęła cicho.
- Mamy jakieś dane?- spytała unosząc wzrok na jednego z policjantów.
- Tak, laboranci znaleźli jej legitymację szkolną. To Kate Anderson. Szesnaście lat. Mieszkała na Brooklynie. Jej rodzice zgłosili zaginięcie dwa dni temu. Wyszła na imprezę i już nie wróciła. - wyjaśnił mężczyzna.
- Dobrze, sprawdźmy co tutaj mamy- powiedziała jakby sama do siebie. Zaczęła oglądać zwłoki. Dokładnie przyglądała się każdym nieprawidłowością. Starała się zachować stuprocentowy profesjonalizm, nawet wtedy, gdy pojawił się Simons i swoją obecnością zaczął ją rozpraszać.
- Więc co mamy?- spytał podchodząc. Przyniósł tym cień na ciało co skutecznie uniemożliwiło oględziny.
- Dziewczyna została pobita. Nie żyje od jakiś dwudziestu czterech godzin. Na rękach widoczne są ślady walki. Biegła na boso, na nogach są okaleczenia. Prawdopodobnie została uduszona, jednak ostateczny werdykt wydam po sekcji zwłok. Bez tego nic nie mogę zagwarantować.- mruknęła i unosząc się ściągnęła rękawiczki.- Czekam na ciało w prosektorium- dodała odbierając swoją kawę.
- Skoro nie żyje od dwudziestu czerech godzin to gdzie się podziewała przez wcześniejsze dwadzieścia cztery?- zapytał wbijając wzrok w tylko sobie znany punkt.
- Tego już się sami musicie dowiedzieć.- szepnęła kierując się w stronę samochodu. Szczerze było jej żal tej dziewczyny. To było jeszcze dziecko w wieku jej syna. Nigdy nie chciałaby usłyszeć o śmierci Matta.

Wsiadła do swojego samochodu, a obok niej zajął miejsce Eric Aron.
- Przygotujesz ciało do sekcji- powiedziała odpalając silnik.- Musisz w końcu się wziąć za coś. Medycyna sądowa to nie tylko wypełnianie dokumentów, a ty jako mój asystent, musisz się nauczyć przebywać z trupami. Kiedy to opanujesz nauczę cię trzymać skalpel- dodała, odjeżdżając z piskiem opon. Usłyszała tylko jak chłopak głośno przełyka ślinę.  

4 komentarze:

  1. Owww.. wyczuwam, że nieźle Ci idzie, co? Fajnie się czyta, nawet bardzo, a historia wciąga, takie coś ala CSI. :D Czekam na więcej <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Dzizes, bo się zarumienię :D Pisze się świetnie. Zobaczymy co będzie dalej. Ale Andy się nie da! Coś ala CSI? Nie wiem, może. Wiesz, że lubię patologów itp. Więc postanowiłam stworzyć kogoś takiego, kogo polubię, a panią Madyson bardzo polubiłam <3

      Usuń
  2. Witam!
    Trafiłam tu przypadkiem, ale postanowiłam zatrzymać się na dłuższą chwilę, no i nie żałuję ani chwili :) Opowiadanie jest świetne, lekko napisane. Widać, że piszesz o tym, co kochasz:) Zwracaj tylko uwagę na styl, a będzie jeszcze lepiej! :) Czekam na kolejną część i oczywiście zapraszam do siebie :)
    http://whathappenedinlashouldstayinla.blogspot.com/
    xoxox Rose :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa. Przyznam się, że czasami piszę na akord bo stawiam naprawdę duże odstępy czasowe między notkami. Staram się być na bieżąco, ale nie zawsze mi to wychodzi. Może za niedługo wrzucę część III :3

      Usuń