czwartek, 14 listopada 2013

Część IV

To była niemalże chwila, kiedy Andrea wpadła jak burza do swojego mieszkania. Rzuciła na stół torebkę i kluczyki. Pomrukiwała pod nosem, zapewne coś związanego z tym cholernym detektywem. Zerwała z siebie płaszcz i porzuciła go gdzieś w przedpokoju. Obok niego zajęły miejsce także wysokie szpilki, które nie litowały się nad nią w ciągu dnia. Podreptała do salonu. Wyglądało na to że Matt wyszedł. Na stoliku leżała kartka z taką właśnie informacją. Westchnęła i rozsiadła się na kanapie. Przez chwilę wpatrywała się w tylko sobie znany punkt. W końcu sięgnęła po laptopa, który leżał na dolnej półce szklanego stolika. Otworzyła go i od razu jej oczom ukazała się ikona ze skrzynką pocztową. Otrzymała jedną wiadomość. Jej ręka drżała od samego wspomnienia tego dnia. Przeciągnęła palcem po dotyku i najechała kursorem na pocztę. Kliknięcie wydało specyficzny dźwięk. Wiadomość była od jej mamy.

Nadawca: Mary Madyson
Temat: Wizyta
Data: 29 września 2012, 17:29
Odbiorca: Andrea Madyson   

"Andrea kochanie. Dawno nas nie odwiedzałaś. Tęsknię za tobą i Mattem. Kiedy złożysz nam wizytę? Wiem, że masz dużo pracy, bo w końcu to dopiero niecałe dwa miesiące, jak mieszkasz w Nowym Jorku, rozumiem. Co u ciebie? Co u mojego wnuka? Zadzwoń od czasu do czasu i daj znać, czy wszystko w porządku. Kocham Cię."

Po przeczytaniu mejla, serce zabiło jej mocniej i ścisnęło ją w żołądku, zważając także na fakt, że tą wiadomość otrzymała dwa dni temu. Faktycznie, zaniedbała swoją matkę, tak samo jak resztę rodziny. Ze swoją siostrą Kate widziała się ostatni raz w Boże Narodzenie dwa lata temu. Mimo, że nie miała z nią znakomitych relacji, była jej starszą siostrą i wypadało chociaż napisać SMS-a. Przetarła twarz dłońmi i zabrała się za odpisywanie.

Nadawca: Andrea Madyson
Temat: Przepraszam :(
Data: 1 października 2012, 15:47
Odbiorca: Mary Madyson

" Przepraszam, że nie odzywałam się przez tak długi czas, ale na prawdę mam bardzo dużo na głowie. Planowałam zadzwonić i zamienić chociażby kilka słów, ale za każdym razem coś mi wypadało. Można powiedzieć, że niefortunnie zaczęłam znajomość z jednym z detektywów z którym muszę pracować i trochę mnie to rozprasza. Co do Matt'a... w miarę dobrze radzi sobie w szkole. Ciężko zagonić mi go do odrabiania prac domowych ;) To już chyba leży w naturze nastolatków. Za każdym razem przypomina mi sie jak to było ze mną...;)
W tym roku obiecuję, że postaramy się z Mattem przyjechać na święta. Teraz już nie dzieli nas taka dużo odległość jak w zeszłym. Kocham Cię także." 

Po wysłaniu wiadomości do swojej matki, Andy zamknęła laptopa i odłożyła go na miejsce. Było dopiero przed szesnastą, a ona czuła się jakby nie spała od dwóch dni. Przeciągnęła się, po czym wstała i udała się do kuchni. Zaparzyła kawę. Usiadła przy kuchennym blacie. Jak zwykle zastała na nim taki sam stan, jaki Matt pozostawił po porannym śniadaniu. Kilka płatków porzuconych gdzieś obok misy z owocami, oraz butelka z mlekiem w którym także pływały czekoladowe kulki. Uśmiechnęła się lekko i wzięła w ręce swój czerwony kubek z kawą. Przystawiła go do ust chcąc pociągnąć łyk życiodajnego napoju. Rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Podenerwowana wstała niechętnie i pokierowała się do korytarza. Kiedy otworzyła drzwi, jej twarz nabrała ponurego wyrazu, gdyż w progu stał detektyw Simons.
- Co pan tu robi detektywie?- spytała nie rozluźniając napiętych mięśni twarzy.
- Przyjechałem przeprosić i...- zaczął, jednak Madyson szybko mu przerwała. Nie chciała po raz kolejny słuchać tych jakże banalnych i mocno naciąganych wyrzutów jakie rzekomo miał.
- Nie chcę tego znowu słuchać. Już to przerabialiśmy i kończyło się zawsze na tym, że musiałam się z tobą męczyć przez cała sprawę.- warknęła.- A teraz przepraszam, ale jestem zajęta.- dodała chcąc zamknąć drzwi. Napotkała opór. Simons postawił nogę w progu. W tym momencie nie wyglądał na przejętego sytuacją.
- Daj mi dokończyć. Przyszedłem przeprosić i... zapytać, czy nie byłabyś zainteresowana pomocą mi w śledztwie.- wyjawił. Jego oczy złagodniały. Zmarszczki na czole uległy rozluźnieniu i nie wyglądał już na takiego gbura jakim był naprawdę.
- A wyglądam jakbym była? Słuchaj mam dużo własnych problemów i na prawdę nie mam nawet czasu dla syna. Dzisiaj znowu mnie wezwaliście mimo tego, że miałam wolne. Matt'a nie ma. Mam chwilę, żeby coś zjeść.- wyjaśniła opierając głową o drzwi.
- Mogę wejść?- spytał wskazując ręka na wnętrze mieszkania za jej plecami.
- Przepraszam, ale nie. Wiesz jak między nami jest i nie chce bardziej pieprzyć tych relacji. Jest dobrze.- mruknęła. Jego oczy poszarzały. Było widać, że ta odpowiedzieć w jakim sensie go zabolała. Twarz ściągnęła się i teraz przypominał mężczyznę na okładkach filmów kryminalnych. Kiwnął w porozumieniu głową i zszedł ze schodów wejściowych. Andrea z lekką niepewnością zamknęła drzwi i wróciła do kuchni.